Mężny wiarą

Ród Bobolów należał do najstarszych w Polsce, wzmianki o nim pochodzą już z XIII wieku. Bobolowie należeli do szlachty średnio-zamożnej, wyróżniali się jednak zawsze swoim przywiązaniem do religii katolickiej. Andrzej Bobola urodził się 30 listopada 1591 roku. Przypuszcza się, że miejscem jego narodzin była miejscowość Strachocina. Rodzice wysłali Andrzeja do szkół jezuickich w Wilnie. Tam też 31 lipca 1611 roku wstąpił do Towarzystwa Jezusowego (jezuici). Święcenia kapłańskie otrzymał po jedenastu latach nauki, w 1622 roku. Pracował w różnych miejscowościach m. in. w Wilnie, Warszawie, Łomży, Połocku, Pińsku jako kaznodzieja, rekolekcjonista, spowiednik i misjonarz. W roku 1657, 16 maja w Janowie, poniósł śmierć męczeńską z rąk Kozaków, którzy chcieli, aby wyparł się wiary katolickiej. Jego męczeństwo należy do jednych z okrutniejszych w historii Kościoła. Ciało męczennika zostało przeniesione do kościoła, skąd jezuici zabrali je do Pińska i pochowali w podziemiach kościoła klasztornego.

Po latach o miejscu pochowania męczennika zapomniano. Sam święty przyśnił się rektorowi kolegium pińskiego i wskazał w krypcie pod ołtarzem głównym swój grób. Było to 16 kwietnia 1702 roku, a więc po 45 latach od jego śmierci. Ciało znaleziono nietknięte rozkładem. Kiedy wielu ludzi zaczęło prosić Boga przez jego orędownictwo, zaczęły mnożyć się cuda. Podjęto wtedy starania o beatyfikację, która nastąpiła w 1853 roku, a w 1938 kanonizacja. W tym też roku papież Pius XII z okazji 300-lecia śmierci św. Andrzeja Boboli wydał encyklikę ku jego czci i podarował relikwie, które w tamtym czasie znajdowały się w Rzymie i które uroczyście przewieziono do Warszawy, gdzie do dziś można je oglądać w kryształowej trumnie w kościele jezuitów na ul. Rakowieckiej 61. Święty Andrzej należy do 4 głównych patronów Polski i ku jego czci wystawiono w Polsce kilkanaście kościołów i kaplic. Trzeba było wielkiego hartu ducha jak też niespotykanego męstwa, by w obliczu tak strasznych mąk trwać przy swojej wierze. Święty Andrzej, który zaufał Bogu, dzięki tej mocy z wysoka dał wspaniałe świadectwo swojej niezłomnej wiary i wskazał przez to, że te wartości, które są w Kościele katolickim nadają sens życia i śmierci, gdyż prowadzą do ostatecznego tryumfu jakim jest zmartwychwstanie i życie wieczne w niebie. Innego celu życia nie ma! To Bóg uszczęśliwia, to Bóg wyznacza ostateczny sens pobytu wszystkich ludzi na tej planecie, to On dając z miłości życie każdemu człowiekowi pragnie dobra dla wszystkich.

Gdyby św. Andrzej nie miał tej wiary w życie wieczne, tylko myślał o doczesności, to ani on, ani wszyscy inni męczennicy nie oddaliby swego życia, bo ono jest najcenniejszym darem. Ta wiara, która przenosi człowieka w inny wymiar rzeczywistości istnienia jest światłem i mocą do wszelkich poświęceń w imię Zbawiciela świata. Świętemu Andrzejowi bardzo zależało na jedności Kościoła, pragnął aby wszyscy byli jednego serca i jednego ducha. Lecz ci, którzy odeszli od ducha Ewangelii tego nie rozumieli i stąd powstało tak wiele podziałów również pośród samych chrześcijan, które trwają do dziś. Podziały zawsze są już skutkiem braku miłości, bo gdyby ona była, to byłaby jedność. Najbardziej ludzi dzieli pycha, która ciągle chce być pierwsza i zajmować pierwsze miejsca, która szuka swego i chce nad innymi górować. W imię pychy ludzie walczą ze sobą, niszcząc miłość i jedność. Tak się dzieje nie tylko na szerszym forum społecznym czy międzynarodowym, ale w różnych wspólnotach, w rodzinach, małżeństwach.

Źródłem tych podziałów, również pośród chrześcijan, jest właśnie pycha. Miłość potrafi jednoczyć, potrafi używać takiego języka i takich argumentów, by ze wszystkimi się porozumieć i podać sobie rękę do zgody. Miłość przebacza, jest cierpliwa, nie szuka swego, umie cieszyć się z cieszącymi i płakać z płaczącymi. Miłość nie szuka odwetu i zemsty, bo zawsze znajdzie argument na usprawiedliwienie drugiego człowieka w przykładzie samego Jezusa Chrystusa: "Ojcze odpuść, daruj, bo nie wiedzą, co czynią". Święty Andrzej też wszystko przebaczył swoim oprawcom i dziś oręduje z nieba modląc się za tych, którzy proszą go o wstawiennictwo. Święci w niebie również świętują, gdy tu na ziemi Kościół ich wspomina. Pamiętajmy więc 16 maja o świętym Andrzeju polecając jemu swoje intencje i prosząc w tym dniu o jego szczególne błogosławieństwo z nieba dla naszej ojczyzny, Kościoła i dla nas samych.

o. Wiesław Krupiński SI

powrót