Między lękiem a bojaźnią

Kiedy Piotr wchodził, Korneliusz wyszedł mu na spotkanie, padł mu do nóg i oddał mu pokłon. Piotr podniósł go ze słowami: Wstań, ja też jestem człowiekiem. Wtedy Piotr przemówił: Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Kiedy Piotr jeszcze mówił o tym, Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy słuchali nauki. I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy przybyli z Piotrem, że dar Ducha Świętego wylany został także na pogan. Słyszeli bowiem, że mówią językami i wielbią Boga. Wtedy odezwał się Piotr: Któż może odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego tak samo jak my? I rozkazał ochrzcić ich w imię Jezusa Chrystusa. Potem uprosili go, aby zabawił [u nich] jeszcze kilka dni. (Dz 10,25-26.34-35.44-48).

Dzieje Apostolskie ukazują dynamiczny rozwój Kościoła, który wspierany mocą Ducha Świętego, dociera do najdalszych kresów ówczesnego świata. Głównymi bohaterami Dziejów są św. Piotr i Paweł. To oni porwani przez Bożego Ducha niosą światło Ewangelii. W scenie, którą czytamy w VI Niedzielę Wielkanocną, widzimy jak Piotr udziela chrztu rzymskiemu oficerowi Korneliuszowi i jego bliskim. Czytany fragment rozpoczyna ciekawa scena. Widzimy jak Korneliusz pada do nóg Piotrowi, oczywiście Korneliusz wcześniej został poinformowany, kim jest Piotr. Podobnego hołdu doświadczą w Listrze Paweł i Barnaba (Dz. Ap. 14, 11 - 17), i oni również będą wołać: "Jesteśmy tylko ludźmi!" To głębokie świadectwo ewangelizatorów świadomych swych słabości. Źle się dzieje, kiedy ewangelizator stawia siebie w miejsce Pana Boga, szukając swojej chwały. Piotr podaje ważne kryterium, którym kieruje się Bóg wobec ludzi. Bóg miłuje tych, którzy się Go boją. Trzeba nam pamiętać, że Boża bojaźń, jest często wspominana w Biblii, szczególnie w księgach mądrościowych. Żydowscy mędrcy, jak np. Kohelet, będą z mocą podkreślać wartość bojaźni, mówiąc na przykład, że: "Bojaźń Boża jest początkiem mądrości".

W Starym Testamencie bojaźń Boża jest określeniem postawy człowieka wobec Stwórcy, wyrażającej się uniżeniem i szacunkiem. Tę samą myśl przejmuje Nowy Testament. Bojaźń jest ukierunkowana na Boga, nie ma nic wspólnego z paraliżującym lękiem, jaki doświadcza człowiek, kiedy niepokoi się o siebie. Kiedy zamyka się na Boga udzielającego daru przebaczenia i pokoju. Bojaźń jest wyzwalająca, uczy postawy zaufania Bogu, rodzi się ze spotkania z Bogiem, który jest miłością, a nie karzącym sędzią. Autentyczne przeżywanie bojaźni w relacji do Boga umniejsza ludzkie poczucie lęku. I taką nowinę przynosi Piotr do domu Korneliusza. Korneliusz z otwartym sercem przyjmuje naukę Piotra, dlatego otrzymuje w darze moc Ducha Świętego, Ducha wolności i bojaźni Bożej. Uprzywilejowanym miejscem gdzie spotykamy Pana Boga jest nasze serce. Dla Biblii serce to siedlisko uczuć, miejsce, gdzie podejmujemy decyzje, gdzie chowamy nasze najskrytsze tajemnice. Serce może być wypełnione pokojem, ale także różnymi obawami, które codziennie jak złodziej zabierają nam radość życia. Trzeba nam wejść do tego wewnętrznego zamku, jakim jest nasze serce, z odwagą i wiarą, że tam spotkamy Boga, który jest większy od naszych niepokojów.

Za często uciekamy od tego, co nam mówi serce, chcemy za wszelką cenę je zagłuszyć. Ta cena bywa nieraz bardzo kosztowna. Niech dotrą do nas słowa samego Jezusa: "Niech się nie trwoży serce wasze". Nie lękajmy się cichej modlitwy. Bóg przemawia w ciszy. On ma moc przemienić nasze lęki w uzdrawiającą bojaźń, która stanie się mocną więzią z Tym, który mieszka w nas, i czeka.

o. Paweł ADAMAREK SI

 

powrót