Rozmowa z Marcinem Cisowskim, nowoprzyjętym nowicjuszem Towarzystwa Jezusowego

- Skończyłeś czterostopniową formację Magis. Co Ci dały te cztery lata we wspólnocie?

- Na pewno zbliżyłem się do Boga. Krótko mówiąc, ten czas we wspólnocie złączył moje życie z Bogiem w jedną wspólną całość. Wcześniej niekoniecznie szło to ze sobą w parze.

- Wstąpienie do Zakonu wymagało od Ciebie pozostawienie kilku kwestii, które w ostatnim czasie rozpocząłeś.

- Do tej pory studiowałem informatykę na WSB, specjalność inżynieria oprogramowania. Około 3 lata temu założyliśmy z dwoma kumplami z Magisu firmę Yabess.pl Robiliśmy strony internetowe, oprogramowania, loga. Teraz całość przejmuje jeden ze współzałożycieli.

- Kiedy pierwszy raz pojawiło się w Twoim sercu pragnienie wstąpienia do Zakonu ?

- Mniej więcej było to dwa lata temu. Wtedy trochę obawiałem się, że nie robiłbym tego, co wszyscy. Poza tym były to początki Yabessu… Z czasem formowania się w Migasie, osobistą modlitwą, powołanie do życia zakonnego do mnie coraz wyraźniej docierać. Około roku temu zacząłem rozumieć, co się dzieje. Wierzchołkiem góry lodowej były rekolekcje IV stopnia. Postanowiłem, że zrobię pierwszy konkretny krok w tym kierunku. Potem posypały się kolejne.

- Dlaczego akurat Zakon Jezuicki?

- Jezuitów znam, towarzyszyli mi przy moim nawróceniu. Widziałem ich przy pracy, na co dzień i zawsze imponowali mi tym, że każdy wypełnia swoją misję, wkładając w to całe swoje serce. Poza tym święci Towarzystwa tacy jak Ignacy Loyola, czy Stanisław Kostka stali się dla mnie wielkimi autorytetami.

- Jaka była reakcja otoczenia na wieść o Twoim wstąpieniu do Towarzystwa?

- Różna. Niektórzy byli bardzo zaskoczeni, że wybrałem taka drogę. Osoby, które mnie bliżej znają, wiedziały o moich zamiarach, a mimo to, było trochę szumu, że "on to naprawdę zrobił".

- Jak przeżyłeś cały proces rekrutacji do Zakonu?

-W moim przypadku wszystko odbyło się w dość dużym tempie. Był to z jednej strony fizyczny wysiłek, z drugiej wydarzenie emocjonalne. Na pewno nie jest to łatwe, ale przyczynia się ku rozwojowi. Później pojawia się satysfakcja i zbudowanie.

- W skrócie - jak wyglądają Twoje plany na najbliższą przyszłość?

- 6 września wyjeżdżam do nowicjatu, do Starej Wsi. Dołączam do trzech nowicjuszy, którzy wcześniej zostali przyjęci.

Wywiad przeprowadziła Paulina Zwolennik

powrót