Galeria wybitnych jezuitów sądeckich Kronikarz sądeckich jezuitów i Nowego Sącza o. Jan Preisner (1920-1980)

Jako kleryk przeżył piekło na ziemi w obozie hitlerowskim w Dachau, ale nie było w nim nienawiści do Niemców. Zawdzięczamy mu rzetelną historię sadeckich jezui tów, w której zawarł wiele informacji o Nowym Sączu na przestrzeni półtora stulecia. Jan Marian Preisner urodził się 8 września 1920 roku w Orzechówce k. Brzozowa w rodzinie chłopskiej. Jako kilkunastoletni chłopiec trafił do prowadzonego przez jezuitów Małego Seminarium w Nowym Sączu, skąd w 1937 r., idąc w ślady swojego starszego brata o. Aleksandra Preisnera SJ, wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Dwuletni nowicjat w Starej Wsi ukończył w 1939 r. Po napaści Niemiec na Polskę znalazł się w Lublinie, gdzie w listopadzie 1939 r. wraz z grupą miejscowych jezui tów został aresztowany, a następnie wywieziony do obozu w Sachsenhausen, skąd 20 czerwca 1940 r. trafił do Dachau, gdzie więziono duchownych. Przebywał w Dachau do wyzwolenia obozu przez Amerykanów w kwietnia 1945 r. Po uwolnieniu studiował filozofię w Belgii, a potem teologię w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął 16 kwietnia 1950 roku w Warszawie. Następnie pracował jako duszpasterz i katecheta, kolejno w Starej Wsi, Nowym Sączu (1960-1962), Opolu, Gliwicach i znów w Nowym Sączu od 1971 do śmierci 14 marca 1980 r.

Spoczywa w grobowcu Ojców Jezuitów na cmentarzu heleńskim i warto tam zapalić świeczkę. W 1974 r. w przerwie między rozlicznymi obowiązkami duszpasterskimi o. Preisner przystąpił do pisania historii kaplicy w Zabełczu (dawna jezuicka willa, z której w wakacje korzystali klerycy). Grzebiąc w papierach, napotykał na coraz ciekawsze rzeczy. - Gdy zabrałem się do czytania starych, czarnym pyłem obsiadłych dokumentów, przechowywanych w domowej bibliotece częściowo luzem, częściowo w brzuchatych teczkach, powiedziałem sobie, że nie warto wkładać tyle pracy w napisanie wstępu i zacząłem pisać historie jezuitów w Nowym Sączu - wspominał. Swoje dzieło życia o. Jan Preisner rozpoczął od przyjścia jezuitów do Nowego Sącza jesienią 1831 r. i objęciu pustego, ponorbertańskiego klasztoru i kościoła Św. Ducha. Sądeczanie przyjęli jezuitów z otwartymi rękami, ofiarując się wyremontować na koszt miasta budynków klasztornych i ta życzliwość do zakonników podążających droga św. Ignacego Loyoli pozostała do dziś. \

Bardzo cenne są stronice poświęcone wielkiemu pożarowi miasta 17 kwietnia 1894 r., pierwszej wojnie światowej, 20-leciu międzywojennymi i okupacji niemieckiej, m.in. opis getta żydowskiego, widocznego z okien Kolegium Jezuitów. Ciekawe, że opisując akcję wysyłania paczek dla jezuitów uwięzionych w Dachau autor nie wychodzi z roli narratora, jakby osobiście tego nie przeżył, pisze o sobie w trzeciej osobie... Interesujący jest też opis czasów powojennych i walki sądeckich jezuitów z komunistami, którzy najpierw zlikwidowali Małe Seminarium, a potem starali się podciąć podstawę materialną egzystencji jezuitów. W dziele o. Preisnera znajdziemy wspaniały opis uroczystości koronacji obrazu Matki Bożej Pocieszenia 11 sierpnia 1963 roku na polach w Zawadzie przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego, w obecności m.in. ówczesnego arcybiskupa Karola Wojtyły.

Czyta się to wszystko jednym tchem, bowiem polszczyzna o. Preisnera jest barwna i bogata, a autor - szczery do bólu, nie ukrywa nawet niezbyt chwalebnych epizodów z dziejów Kolegium Jezuitów, m.in. wieloletnich procesów sądowych z sąsiadami. Przez lata oprawiony maszynopis dzieła o. Preisnera krążył z rąk do rąk, ale znany był tylko w wąskim kręgu osób, jezuitów oraz ludzi interesujących się dziejami Sącza. Już o. Krystian Biernacki SJ, proboszczujący w naszej parafii w latach 1991-2001, nosił się z zamiarem wydania drukiem opracowania o. Preisnera, dając do przepisania sfatygowany oryginał współpracownikom "Bethanii". Sprawa doprowadzona została do finału za proboszcza o. Jacka Maciaszka SJ. Dwutomowe dzieło zatytułowane "Jezuici w Nowym Sączu przy kościele Świętego Ducha" ukazało się w Wydawnictwie WAM Wyższej Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej "Ignatianum" w 2003 roku. To powinna być obowiązkowa lektura każdego naszego parafianina, a właściwie każdego szanującego się sądeczanina.

Henryk Szewczyk

powrót