KAPŁAN - oczekiwania wobec niego a jego możliwości

Generalnie rzecz biorąc, a może nawet lekko przesadzając w sposobie mówienia, oczekuje się, żeby kapłan nie był człowiekiem. To brzmi paradoksalnie. Może, więc inaczej mówiąc oczekuje się, żeby był nad człowiekiem. Taki mityczny superman, który jest w stanie zaradzić wszystkim sytuacjom, niezależnie od okoliczności, miejsca i czasu. W pierwszym odcinku cytowałem Simone Weil, która powiedziała, że rola kapłana jest zrozumiała, ale w nim samym jest coś tajemniczego. I właśnie owa tajemniczość tak bardzo pociąga ludzi i rozbudza apetyt oczekiwań względem kapłana. Trzeba powiedzieć, że od wieków postać kapłana w społeczeństwie, w którym przyszło mu żyć i posługiwać była otaczana szacunkiem i respektem. A to z kilku powodów. Po pierwsze, że była to osoba wybrana i przeznaczona na to, aby pośredniczyć między Bogiem a człowiekiem. Po drugie, zazwyczaj były to osoby dobrze wykształcone i odpowiednio przygotowane do pełnienia swoich kapłańskich obowiązków. Po trzecie, styl i sposób życia zawsze się różnił od życia innych ludzi. Pewnie jest jeszcze wiele innych powodów, ale przynajmniej te prowokują u ludzi często niezwykłe oczekiwania od kapłana. Owszem, skoro kapłan jest wybrany i ma pełnić rolę pośrednika między człowiekiem a Bogiem i prowadzić ludzi do Boga nie tylko słowami, ale także stylem i sposobem życia, ta rzeczywistość daje powody, żeby od niego wymagać tego wszystkiego, do czego został powołany i żeby jego styl i sposób życia odpowiadał drodze, którą świadomie wybrał i którą idzie do Boga. Ludzie mają, więc prawo wymagać tych rzeczy od kapłana.

I oby to robili, ale niestety jak życie pokazuje te wymagania a jeszcze lepiej mówiąc oczekiwania, są delikatnie powiedziawszy, ponad możliwości ludzkie. No, bo kapłan to ma być absolutnie zawsze do dyspozycji ludzi i biada mu, jeśli zachoruje albo jest w jakiejś niedyspozycji, bo musi tylko słuchać i najlepiej cicho siedzieć, bo odpowiedzi i komentarze nie są raczej mile widziane, bo musi zadowolić się często tym, co zbywa innym a biada mu upomnieć się o godziwe potraktowanie go pod wieloma względami. Przykłady można by mnożyć. Czasem ma się takie wrażenie, że w dzisiejszym świecie chciałoby się zamknąć Pana Boga w kościele a księdza w zakrystii. Niech kapłan tam sobie siedzi a jeśli wyjdzie to chce się go potraktować jak taką "wędrowną kukłę" popychaną przez ludzi i wydarzenia. Czyli chciałoby się, żeby stał się kapłanem według naszych ludzkich wyobrażeń i oczekiwań. Oczekuje się od kapłana nadludzkich rzeczy. A przecież trzeba mierzyć zamiary na możliwości. Trudno oczekiwać od słonia, żeby latał. Niech ten żyje w sposób zgodny z jego naturą. Czyli, kapłan, chociaż wybrany przez Boga i uposażony przez Niego w specjalną łaskę stanu, aby był zdolny dobrze wypełnić powierzona mu misję, pozostaje człowiekiem ze wszystkimi właściwymi mu cechami. Zatem, nie oczekujmy, żeby kapłan będąc kapłanem przestał być człowiekiem. Ma swoje możliwości duchowe, intelektualne i manualne. Ma wiele innych możliwości, potrafi naprawdę wiele, ale jak każdy człowiek nie jest w stanie przeskoczyć samego siebie. Owszem oczekiwać trzeba od niego znacznie więcej niż od statystycznego obywatela, ale nie oczekujmy, że nie okaże uczuć, że czasem się nie pomyli, nie popełni błędu. Przecież tak naprawdę chcemy i tego w głębi serca oczekujemy, że potraktuje nas po ludzku, czyli ze zrozumieniem, współczuciem, że okaże serce, pomoże, wskaże drogę i zaradzi naszej trudnej sytuacji.

powrót