Witajcie! Nastał listopad, miesiąc zimny, chmurny i smutny. Miesiąc w którym wspominamy tych, co już odeszli - naszych zmarłych. Przez cały czas obywają się nabożeństwa wypominkowe, na których odmawiamy za zmarłych różaniec. Ja natomiast przybliżę Wam jeszcze kilka informacji i zwyczajów związanych z przełomem października i listopada.

Halloween

Dziś święto halloween kojarzy się jednoznacznie z komercyjną imprezą, pełną przebierańców, udekorowanych w konwencji horrorów domów, wydrążonych dyń i obowiązkowym "cukierek albo psikus". Mało kto jednak wie, że święto ma już ponad dwa tysiące lat tradycji, choć w USA obchodzone jest zaledwie od 200 lat. Pierwotnie odnosiło się do celtyckiego pożegnania ciepłych dni i początku zimy, jako święto zmarłych - samhain. Do Stanów Zjednoczonych przyprowadzili je Irlandzcy imigranci. Palenie ognisk i zniczy miało na celu przywołanie dobrych i odstraszenie złych duchów. Było dniem wróżb, czarownic i znachorów celebrujących to święto.

Dziady

W polskiej kulturze ludowej również mamy swoje halloween. Noc z 31 października na 1 listopada dla Słowian było ważną datą. Wiele ze zwyczajów pogańskich ludów zamieszkujących tereny dzisiejszej Polski przeszło do tradycji listopadowych świąt. Jednak w przeciwieństwie do chrześcijańskich obrządków dziady, nie były świętem smutnym. Podobnie jak inne pogańskie wierzenia, traktowały ten czas jako wyczekiwane spotkanie z przodkami. Święta te odbywały się dwa razy do roku na wiosnę i jesienią. Wabione ogniem lamp oliwnych lub rozpalanych ognisk duchy zmarłych należało zaprosić do wieczerzy. Przygotowywano uroczysty poczęstunek, którego podstawę stanowiły: miód, kasza i jajka. Rodziny wspólnie z przodkami zasiadały do stołów i spożywały posiłek. W tym czasie zostawiano uchylone drzwi dla przybywających dusz, nie palono w piecu, ani nie wylewano wody przez okna chat, aby przypadkiem nie odstraszyć lub nie urazić przodków. Ważnymi elementami były gusła, czyli specjalne modlitwy i czary prowadzone przez guślarza, mające przywołać zmarłych.

Święto Zmarłych w Polsce

W Polsce do początku XX w., głównie na wsi, istniał zwyczaj przygotowywania w dniu 31 października różnych potraw. Pieczono chleby, gotowano bób i kaszę, a na wschodzie kutię z miodem i wraz z wódką pozostawiano je na noc dla dusz zmarłych. Wieczorem zostawiano uchylone drzwi wejściowe, aby dusze zmarłych mogły w swoje święto odwiedzić dawne mieszkania. Był to znak gościnności, pamięci i życzliwości, w zwyczaju było również nawoływanie zmarłych po imieniu. Wierzono, że dusze doświadczają głodu i pragnienia, potrzebują wypoczynku i bliskości krewnych. Obowiązkiem żywych było zaspokojenie tych pragnień, gdyż obrażone czy rozgniewane mogły straszyć, wyrządzić szkody, sprowadzić nieszczęście czy przedwczesną śmierć. Po zapadnięciu zmroku, przez dwa kolejne dni: 1 i 2 listopada, zabronione było klepanie masła, deptanie kapusty, maglowanie, przędzenie i tkanie, cięcie sieczki, wylewanie pomyj i spluwanie, aby nie rozgnieść, nie skaleczyć i nie znieważyć odwiedzającej dom duszy. W całej Polsce ugaszczano obficie żebraków i przykościelnych dziadów, ponieważ wierzono, że ich postać mogła przybrać zmarła przed laty osoba. W zamian za jadło zobowiązani byli do modlitwy za dusze zmarłych. W noc zaduszną, aż do świtu, na cmentarzach, rozstajach i w obejściach, rozniecano ogniska, których zadaniem było wskazywanie drogi błąkającym się duszom. Popularne było również palenie ognisk na mogiłach samobójców i ludzi zmarłych tragicznie, którzy zwykle byli grzebani za murem cmentarnym. Chrust na te ogniska składano w ciągu całego roku (ten, kto przechodził obok, kładł obok grobu gałązkę i w ten sposób tworzył się stos do spalenia w noc zaduszną). Wierzono, że ogień palony na grobach samobójców ma moc oczyszczającą umarłych, daje również ochronę żywym przed złymi mocami, które mogły być obecne w takich miejscach.

1 i 2 listopad w tradycji chrześcijańskiej

1 listopada w Uroczystość Wszystkich Świętych, oddajemy cześć tym wszystkim, którzy cieszą się już chwałą nieba. Podczas Mszy św. w tym dniu kapłani używają szat liturgicznych w kolorze białym. Popołudniowe nabożeństwo na cmentarzu złączone jest już z tym, co przeżywamy 2 listopada, z modlitwą za naszych zmarłych i dlatego używa się szat fioletowych. Tradycja obchodów Dnia Wszystkich Świętych sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa. Gdy oddawano cześć męczennikom, w IIIw., rozpowszechnił się zwyczaj przenoszenia relikwii świętych z miasta do miasta. W ten sposób chciano podkreślić, że święci są "własnością" całego Kościoła. Odwiedzanie grobów jest zwyczajem znanym niemal wszystkim ludom, przekazywanym z pokolenia na pokolenie. 2 Listopada, to Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych (Dzień Zaduszny), pamiętamy wtedy o wszystkich zmarłych z naszych rodzin oraz o tych, których być może ludzie zupełnie zapomnieli. Jest to też dzień modlitw o wieczne zbawienie dla dusz w czyśćcu, wierzymy bowiem, że pomożemy im szybciej cieszyć się szczęściem przebywania z Bogiem. Tego dnia podczas liturgii używa się szat w kolorze fioletowym.

 

powrót