W cieniu wawelskich grobów

Wawel - miejsce wyjątkowe dla Polski

To właśnie na Wawelu kolejne pokolenia uczyły się historii Polski. Nawet po przeniesieniu stolicy do Warszawy katedra na Wawelu była miejscem koronacyjnym, a w kryptach podziemnych nadal grzebano ciała panujących i ich rodzin. Gdy pod koniec XVIII w. Polska utraciła niepodległość Wawel stał się panteonem pamięci narodowej wszystkich Polaków. Nie przestał być również miejscem wiecznego spoczynku tych, których naród uznał, że "równi królom byli". Pierwszym władcą, który koronował się na Wawelu był Władysław Łokietek (1320). Od tej pory Wawel stał się miejscem koronacyjnym i grzebalnym królów polskich.

Wielkie narodowe pogrzeby

12 maja 1935 r. zmarł Józef Piłsudski. Na czas uroczystości pogrzebowych cała Polska się zjednoczyła. Zarówno jego wielbiciele, jak i przeciwnicy zjednoczyli się, by godnie pogrzebać Marszałka. Na ulice Warszawy i Krakowa wyległy tłumy. Decyzja o pogrzebie na Wawelu wywołała kontrowersje wśród duchowieństwa (dwukrotnie zmieniał wyznanie) oraz politycznych przeciwników. Ale w dzień pogrzebu wszelkie spory umilkły, cały naród zjednoczył się w bólu. Kraj pożegnał Marszałka ze wszystkimi należnymi honorami. Przy srebrnej trumnie okrytej suknem z Godłem Rzeczypospolitej dzień i noc stała warta honorowa. Po trzech dniach z Belwederu, gdzie Marszałek zmarł, ciało na platformie ciągniętej przez sześć czarnych koni przewieziono do katedry św. Jana. Tam trumnę wystawiono na wysokim katafalku oświetlonym świecami. Nad nią zawieszono srebrną koronę utworzoną z orłów, której szczyt zdobił srebrny krzyż. Do Krakowa ciało J. Piłsudskiego przewieziono pociągiem. Trumnę oświetlono i umieszczono na specjalnej lawecie, tak by ludzie stojący wzdłuż trasy mogli się z Marszałkiem pożegnać. Rano na dworcu w Krakowie oczekiwał go prezydent Ignacy Mościcki i przedstawiciele rządu. Na ulice miasta wyległy tłumy krakowian w czarnych opaskach. Laweta ciągnięta przez sześć również czarnych rumaków zawiozła trumnę do katedry wawelskiej. Kiedy kondukt pogrzebowy przybył na Rynek z wieży kościoła Mariackiego rozległ się hejnał. U bram katedry prezydent I. Mościcki wygłosił uroczyste przemównienie. Trumnę do katedry wprowadził abp Adam Sapiecha. Gdy ciało składano w krypcie św. Leonarda odezwał się Dzwon Zygmunta, a na zewntątrz grano hymn państwowy. Działa ustawione na wawelskich wałach oddały 101 strzałów armatnich. Tak Ojczyzna 75 lat temu żegnała Marszałka Józefa Piłsudskiego, działacza niepodległościowego, męża stanu, który Polsce przywrócił niepodległość, granice, wolność i honor. W krypcie św. Leonarda pod Wieżą Srebrnych Dzwonów widnieje napis ­ motto życiowe Marszałka: Zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska - być zwyciężonym i nie ulec - to zwycięstwo.

Powtórka z historii 10 kwietnia 2010 r.

Polska utraciła najważniejszych ludzi zarządzających państwem, a wśród nich: polityków, wojskowych, duchownych. Zginęli również przedstawiciele rodzin katyńskich. Pod Smoleńskiem zginął kwiat narodu polskiego, a ziemia katyńska, tak jak 70 lat temu stała się kresem drogi wybitnych Polaków. Ulicami wielu miast przeszły kondukty pogrzebowe. Gdy przewożono trumnę z ciałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego tysiące Warszawiaków utworzyło wielokilometrowy szpaler, aby pożegnać tragicznie zmarłego prezydenta. Przed pałacem prezydenckim płonęło morze zniczów, ludzie w kościołach modlili się, nikt nie mógł pozostać obojętny wobec tragedii jaka dotknęła naród polski. Tak jak 75 lat temu pojawiły się kontrowersje wokół pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich ­ Wawel czy nie? Zdecydowano, że miejscem wiecznego spoczynku Pary Prezydenckiej będzie katedra na Wawelu. Ostatnią drogę Lech i Maria Kaczyńscy z Warszawy do Krakowa przebyli samolotem. Piloci prowadzący samolot wykonali nad Warszawą gest pożegnalny machając skrzydłami maszyny.

Prezydent i jego małżonka żegnali Warszawę, miasto z którym byli bardzo związani udając się na miejsce wiecznego spoczynku. Pogrzeb zgromadził rzesze ludzi i stał prawdziwą demonstracją narodowych uczuć. W ostatniej drodze, najpierw z krakowskiego lotniska do kościoła Mariackiego i z tamtąd na Wawel Prezydencką Parę żegnały tłumy Polaków oraz dostojnicy kościelni i państwowi. Sarkofag z ciałami Lecha i Marii Kaczyńskich stanął w przedsionku krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów obok sarkofagu Józefa Piłsudskiego. Przy wyjściu z krypty zmarłych na Wawelu widnieje łacińska inskrypcja: Corpora dormiunt, vigilant animae (Ciała śpią, dusze czuwają).

Maria Kojs

powrót