List do kapłanów

Modlę się przede wszystkim o to, by nie bali się być kapłanami, a w swym kapłaństwie po prostu ludźmi, blisko innych ludzi. Żeby chcieli to swoje człowieczeństwo uświęcić poprzez oddawanie czci i chwały Bogu, świadczenie o Nim i posługę Bogu i ludziom. Aby nie bali się swojej woli powierzyć woli Pana. Tak jak każdemu człowiekowi, kapłanom potrzeba wiele ufności i otwartości na dary Ducha Świętego, który ich poprowadzi na trudnych ścieżkach, pokieruje bezpiecznie na zakrętach, pomoże oddać zmęczenie Bogu. On pokazuje i uczy dostrzegać piękno i dobro wokół nas i w nas, pociąga do Miłości. Dla kapłanów chcę się modlić o taką właśnie siłę pociągania ludzi do Boga, do Boga w nich samych i we wszystkich przejawach ich życia, nawet tych wydarzeniach pozostających w cieniu bólu czy nieporadności, smutku, samotności. Aby, uświadamiając to wspólnotom i wiernym, sami zawsze pozostawali w tej świadomości i w niej odnajdywali siłę i motywację do dalszej pracy. Bo nigdy nie są sami.

Choć muszą niejednokrotnie podejmować się trudnych spraw i wyzwań, nie dźwigają ich nigdy sami na własnych barkach. Powinniśmy się modlić, aby zawsze o tym pamiętali, ze sami nie zbawiają świata, że są pośrednikami i że sami również będą potrzebowali prosić o pomoc. Dla kapłańskiej posługi, aby była pełna i owocna, potrzeba wiele pokory, uznania swojej własnej małości, aby pozwolić Bogu działać w człowieku, nie siłami samego człowieka, ale siłą Boga właśnie. Aby taka prawdziwa pokora rozwinęła się w sercu i postawie człowieka, kapłana, potrzeba, aby powiedział Bogu "tak", bez żadnych przypisów małym druczkiem na dole strony, bez wyjątków. Jednorazowe "tak", które jest wiążące na stałe. Nie wiąże go jak niewolnika, bo są to więzy miłości i stałej Opatrzności, nawet jeśli się jej nie dostrzega. Myślę, że kapłanom potrzeba również daru bycia dobrymi nauczycielami, dobrymi i wytrwałymi przekazicielami Dobrej Nowiny. To nie są suche, nudne fakty. To głoszenie radości, pokoju, miłości! Dobry nauczyciel odkrywa tę radość wciąż od nowa i nią żyje, w ten sposób pokazując innym, jak serce wypełnione tą radością bije wyraźniej a płuca nabierają powietrza głębiej.

Nie ma być t radość jedynie zewnętrzna. Gdy jest w sercu - widać ją lepiej niż uśmiechniętą twarz. Jest tak wiele jeszcze rzeczy, o które trzeba się dla kapłanów modlić. Aby zawsze karmili się u jedynego prawdziwego źródła, szukali w nim siły, gdy ogarniają ich ciemności i muszą walczyć ze złym. Aby odczuwali nasze modlitwy za nich i naszą miłość bliźniego. Aby byli na tyle mądrzy, żeby dać sobie umyć nogi. Aby umieli rozmawiać językiem miłości, który czasem będzie szeptem a czasem krzykiem. Powierzam kapłanów woli Pana.

powrót