Kapłan - szafarz sakramentów, ale nie dystrybutor

O. Edward Czaja

Według katechizmu, którego nas uczono od najmłodszych lat, sakrament do znak widzialny rzeczywistości niewidzialnej. Pan Bóg udziela się człowiekowi na różny sposób, ale Bóg jest niewidzialny, a człowiek potrzebuje czegoś rzeczywistego, namacalnego, widzialnego i słyszalnego, by, chociaż w jakiś najmniejszy sposób wzmocnić swoją wiarę i zaufanie Bogu samemu. Dlatego powołuje Bóg niektórych ludzi do szczególnej współpracy, do kapłaństwa. Kapłan z ludu jest wzięty i dla ludu jest ustanowiony. Już sam w sobie jest znakiem, pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem. Przez niego Pan Bóg przekazuje w sposób szczególny swoją łaskę, zwłaszcza łaskę sakramentalną, która właśnie udziela się człowiekowi przez przyjęcie sakramentów świętych. Przez kapłana, który jest ustanowiony mocą sakramentu, Bóg dotyka człowieka w namacalny sposób, czyli przez sakramenty. Kapłan otrzymawszy od Boga dar, dzieli się nim z innymi ludźmi, można powiedzieć rozdaje to, co otrzymał, także moc udzielania sakramentów. Jest więc szafarzem, czyli tym, który sprawuje, udziela, rozdaje, te niezwykłe dary, którymi są sakramenty. Można by powiedzieć, używając potocznego stwierdzenia, że szafuje sakramentami, czyli rozdaje na prawo i lewo, bez ograniczeń i każdemu, kto tylko tego zechce, kto stanie się dyspozycyjnym do przyjęcia sakramentu, czyli spełni wszystko, by stać się godnym przyjęcia danego sakramentu. Kapłan rozdaje bez ograniczeń, bo jest pewny, że nigdy i dla nikogo mu nie zabraknie, ponieważ stoi za nim sam Bóg, który jest bogaty i hojny w miłosierdzie i łaskę, dając te dary w takiej mierze, w jakiej każdy przystępujący do sakramentu może je przyjąć i realizować w codzienności.

Jednakże działanie kapłana nie jest jakąś zwykłą mechaniczną czynnością. Kapłan nie jest niczym dystrybutor wydzielający porcję zamawiającemu. W jego posłudze sakramentalnej nie ma automatyzmu ani też bezmyślnego działania pozbawionego zaangażowania i twórczej obecności. Przez posługę sakramentalną kapłan sprawia, że tajemniczy i niewidzialny Bóg staje się w pewien sposób słyszalny, widzialny i dotykalny. Ryt sakramentalny to nie jakieś tajemne obrzędy sprawowane przez kapłana by pobudzić lud do czołobitności i niewolniczego poddania się swojemu panu. Ryt sakramentalny wyrażany przez słowa, znaki i czynności sprawia, że Bóg staje się bardziej bliski człowiekowi. To wszystko, bowiem przygotowuje człowieka i otwiera jego umysł i serca na Boga, który nawiedza człowieka w sposób szczególny przez swoją łaskę zwaną w tym przypadku łaską sakramentalną. I rola kapłana nie jest tutaj wcale obojętna, funkcyjna tylko i pozbawiona odpowiedzialności. Wręcz przeciwnie, kapłan jest świadom ciążącego na nim obowiązku przekazywania tych specjalnych Bożych darów, zwanych sakramentami, w sposób nieustanny, hojny i z wielkim zaangażowaniem. Wkłada w tę posługę wszystko, całego siebie, przygotowanie do sprawowania sakramentów, ludzki trud, to, co ma i posiada, swoje siły zdrowie i zdolności, często nie oglądając się na siebie, swoje zmęczenie i brak wytchnienia. Doświadczamy tego wszystkiego zwłaszcza w tak zwanych okresach mocnych roku liturgicznego takich jak np. Boże Narodzenie, Wielkanoc i szczególne święta w roku liturgicznym.

Często jednak tego nie zauważamy, bo podchodzimy nie tylko do sakramentów, ale i do samego szafarza - kapłana w sposób zbyt powierzchowny skupiając się tylko i wyłącznie na własnych potrzebach. Wysilmy się jednak i popatrzmy na kapłana takim dobrym i obiektywnym okiem a dostrzeżemy gdzieś tam na dnie naszego serca wdzięczność, której często nie umiemy wyrazić. Najpierw wdzięczność Bogu za osobę kapłana, że nam ich nie brakuje, że dzięki ich obecności i posłudze możemy dostąpić łaski sakramentalnej. Potem wdzięczność kapłanom za ich niestrudzone i często niezauważane i niedoceniane posługi sakramentalne. I jeszcze wdzięczność za nasze dobre serca, że takim je właśnie stworzył Pan i dlatego pragną i szukają Boga w codzienności zwłaszcza poprzez te szczególne momenty w życiu zwane sakramentami. Mówi się jednak dużo o zewnętrznej stronie sakramentów. Może jest to mało precyzyjne sformułowanie. Powiem raczej, często skupiamy się na materialnej stronie sakramentów. I wcale nie chodzi tutaj o formę zewnętrzną samego sakramentu, czyli słowa, czynności i znaki sakramentalne.

Powiem wprost chodzi o stronę pieniężną przy okazji sakramentów. Mówi się, że jest to okazja dla księdza żeby zainkasować, że jest tutaj tzw. zwyczajowy taryfiarz za usługi. Mówi się… może i coś w tym jest. Może któryś z kapłanów daje powód przez niezgrabny sposób mówienia o ofierze, jaką się zwyczajowo składa przy okazji posług sakramentalnych. A może kogoś razi konkret, czyli podanie kwoty. Powodów może być wiele i nie neguję, że nawet więcej niż niezgrabności mogą się zdarzyć przy takich okazjach. Różnie się mówi, a ja wam powiadam, że podkreślanie takiej strony posług sakramentalnych sprawia, że właśnie przez pryzmat niektórych negatywnych doświadczeń spoglądamy mechanicznie na wszystkich kapłanów i mamy jedno skojarzenie - dystrybutor usług, za które się płaci. Różnie się mówi, a ja wam powiadam, bądźmy krytyczni, ale nie krytykanccy. Miejmy swoje doświadczenie. Nie patrzmy cudzym okiem na posługę sakramentalną kapłana. Kapłan to nie dystrybutor, ale szafarz, i za jego usługi się nie płaci, ale składa ofiarę, z której kapłan żyje. Odrzućmy na bok stare i wytarte już opinie, przesądy i przeświadczenia.

Postarajmy się raz jeszcze spojrzeć nowym, świeżym spojrzeniem na kapłanów, którzy nam, na co dzień posługują. Przebijmy się przez cień nieufności i mur obojętności, który tworzy topniejąca w nas wiara. Pozwólmy sobie usłużyć, zażywajmy w całej pełni specjalnych łask spływających na nas przez posługę sakramentalną kapłańskich rąk. Pozwólmy przemienić siebie i nasze serca, niech łaska sakramentalna będzie w nas skuteczna. Ona jest tak wielka i tak drogocenna, że za żadne skarby tego świata nie można sobie jej kupić ani na nią zasłużyć. Można tylko otworzyć swoje serca i pokornie czekać, aż Bóg sam, przez kapłańską posługę sakramentalną doświadczy nas swoją mocą z wysoka, która przemieni na zawsze nas i całe nasze życie. I zawsze módlmy się za kapłanów, zwłaszcza za tych, z którymi spotykamy się na co dzień!

o. Edward Czaja SI

 

 

powrót