ROK KAPŁAŃSKI - 2009/2010

Serce Jezusa wzorem kapłańskiego serca (I)

Chyba najczęściej używanym dziś słowem jest: miłość. To pojęcie budzi też najwięcej trudności w jego rozumieniu. Przecież pod słowem miłość kryje się zarówno heroizm misjonarza czy nieprzespane noce matki czuwającej przy chorym dziecku, jak i grzeszna, wakacyjna przygoda. Każdy wie, że do godnego życia potrzeba nie tylko chleba, ale i miłości. Można i trzeba w życiu rezygnować z wielu godziwych spraw, wartości, planów, a nawet ideałów, ale nigdy nie można zrezygnować z miłości. Jedynie ten, kto kocha, żyje w pełni, bo miłość jest podstawą wszystkich naszych wyborów. Jest jedyną drogą do szczęścia. Symbolem miłości jest serce. Tam gdzie bije serce, tam jest życie i tam jest miłość. Jednakże i ten symbol bywa nadużywany i profanowany. Na koszulkach młodych ludzi słowo "kocham", a jeszcze częściej angielskie "love" zastępowane jest czerwonym serduszkiem. Czytając jednak całe zdanie można zobaczyć, że ci ludzie z serduszkiem na piersiach kochają niekoniecznie innych ludzi, ale np. Kraków, samochody, psy, sport czy seks. Tym zagubionym ludziom trzeba pomóc. Jezus chce im powiedzieć, co to naprawdę znaczy serce.

Chce pouczyć i pokazać przez tych, których sam wybrał, przez swoich kapłanów, że Bóg jest miłością (1J 4,16). Oczekuje, że będą ludźmi wielkiego serca, z sercem na dłoni, zanurzonymi w Jego sercu, zapatrzonymi w Jego miłość. Takich wciąż potrzebuje i takich pyta, jak Piotra: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? (J 21,17). Nie pyta o to, co dla Niego może zrobić, w czym czuje się najbardziej kompetentny, jaki ma program duszpasterski. Pyta o miłość. Ona będzie znakiem jedności serca kapłana z sercem Jezusa. Ona też będzie najpotężniejszym bodźcem w pracy duszpasterskiej, czyli kontynuacji dzieła i współpracy z Jezusem, bo przecież: Jak Mnie posłał Ojciec, tak i Ja was posyłam (J 20,21). Można innym dać jedynie to, co się samemu otrzymało. Kapłan może z miłością służyć wiernym, jeśli najpierw sam przylgnie mocno do Bożego Serca, w Nim doświadczy najpełniejszej miłości i na nią zechce swoim życiem odpowiedzieć. Rok Kapłański jest doskonałą okazją, by raz jeszcze sobie tę prawdę uświadomić i by się w niej utwierdzić. Zacznijmy więc naszą refleksję od tego, co pierwsze i najważniejsze: Jezus kocha swoich kapłanów. Naturalną konsekwencją tej prawdy będą kolejne kroki.

1. Jezus kocha swojego ucznia

Świadomość tej prawdy wzywa nas do dziękczynienia Temu, który nas miłuje i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów, i uczynił nas królestwem - kapłanami Bogu i Ojcu swojemu (Ap 1, 5-6). Wdzięczna myśl o kapłaństwie prowadzi nas najpierw pod Jezusowy krzyż i każe nam stać się świadkami Jego zbawczej śmierci: Kiedy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda (J 19, 33). Oto znak największej miłości, takiej, jaką zapowiedział swoim uczniom na drodze do Jerozolimy, uświadamiając im, że Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu (Mk 10, 45). Zanim jednak dojdzie do tego kulminacyjnego momentu objawienia się Jezusowej miłości, uczniowie będą świadkami Jego dobroci, płynącej z kochającego ludzi serca: Dlatego, że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich (Dz 10,38). Tej miłości każdy z nich doświadczy bardzo osobiście, kiedy Jezus będzie ich wzywał do pójścia za Nim: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi (Mk 1,17). Równocześnie uświadamiał im, że pójście za Nim nie jest wyborem i dziełem człowieka, ale że jest szczególną Bożą łaską: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał (J 6,44). Przypomniał o tym Benedykt XVI, otwierając 19 czerwca 2009 z wami był na zawsze - Ducha Prawdy…

On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem (J 14,16.26). Pozostając jeszcze na ziemi nie muszą się martwić nawet o swój byt. Jezus także o tym nie zapomniał. Dlatego przypomina: Nie troszczcie się zbytnio o życie, co macie jeść, ani o ciało, czym macie się przyodziać… O to wszystko bowiem zabiegają narody świata, lecz Ojciec wasz wie, że tego potrzebujecie (Łk 12,22.30). I na koniec, dzieli się jeszcze ze swoim Umiłowanym Uczniem, a takim przecież może się czuć każdy kapłan, tym co najcenniejsze i co najbliższe sercu Syna. Daje Mu swoją Matkę: Oto Matka Twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19,27). Matka, którą Jezus oddał Umiłowanemu Uczniowi, a którą ten w duchu synowskiej miłości wziął do siebie, towarzyszy nam na drodze kapłańskiego posługiwania, prowadząc do Syna i pomagając trwać przy Nim, zwłaszcza wtedy, gdy krzyż przygniata. Chrystus kocha swoich kapłanów, a to znaczy, że liczy na nich, na ich gorejące miłością serca, gotowe do współpracy z Nim. W liście Benedykta XVI na Rok Kapłański czytamy: Wiara w Boskiego Nauczyciela da nam siłę, byśmy z ufnością spoglądali w przyszłość. Drodzy kapłani, Chrystus na was liczy. Idąc za przykładem Świętego Proboszcza z Ars, pozwólcie się Jemu zdobyć a staniecie się również wy, we współczesnym świecie posłańcami nadziei, pojednania i pokoju.

o. Jerzy Sermak SI

powrót