Pocztówka z Zambii
o. Andrzej Leśniara SI

24 października, Chikuni, Zambia Jadąc wczoraj do Chisekesi w poszukiwaniu paliwa, spotkałem na naszej drodze dwa nowiutkie samochody wypełnione po brzegi ludźmi. Jest to coraz częstszy obrazek w tej skądinąd odludnej części Zambii. Pewno dzieci mogłyby zarobić na pokazywaniu, jak dojechać do Chikuni. Nie znaczy to, że dzieją się u nas cuda albo nagle pojawiły się niespotykane zwierzęta, które wszyscy chcą oglądać. Przyjeżdżają, żeby zobaczyć, jak funkcjonuje wypracowany przez naszą parafię model HBC (system opieki nad chorymi na AIDS oparty głównie na wolontariacie).

Afera korupcyjna w zambijskiej służbie zdrowia

Większość projektów związanych z epidemią AIDS była napędzana pieniędzmi, które napływały z USA czy Europy. To źródełko pomału wyschło, bo skończyły sie pieniądze, które przeznaczył prezydent Bush. Również Europa zatrzymała dopływ funduszy z powody kryzysu ekonomicznego. Innym powodem jest ogromna korupcja w urzędach i ministerstwach państw afrykańskich. To rak pożerający również Zambię. Zambia nadal żyje ogromnym skandalem w ministerstwie zdrowia. Tutejsza służba zdrowia w dużej mierze była sponsorowana przez Szwedów. Kiedy wyszło na jaw, że pieniądze te były zdefraudowane, Europejczycy cofnęli potężne dotacje. Jeden człowiek i to z segmentu tak niewinnego jak zarządzanie pracownikami, potrafił ukraść 31 bilionów Kwacha. Pieniądze poszły na wybudowanie hoteliku z basenami, w którym odbywały sie szkolenia dla pracowników Ministerstwa Zdrowia. Pracownik kadr kupował bardzo drogie samochody, żaglówki i Pan Bóg jedynie wie co. Pan Kapoko wybudował ten hotelik jako swoją własność i organizował szkolenia, biorąc za nie bajońskie sumy. Pracownicy, którzy na nie przyjeżdżali dostawali tzw. "sitting allowance" (płatne za siedzenie).

W Zambii ludzie umierają na AIDS i na malarię jak muchy, a pracownikom służby zdrowia i urzędnikom się płaci za uczestniczenie w szkoleniach. To zupełnie zniszczyło ducha wspólnoty, współczucia dla chorych i wolontariatu. Kiedy skończyły się europejskie i amerykańskie dotacje, nagle wszystkie instytucje, a zwłaszcza HBC, spotkały sie z problemem, że ludzie nie chcą przychodzić na warsztaty, gdy nie ma "sitting allowance". Nie chcą doglądać chorych w wioskach (nawet jeśli to jest kuzyn albo siostra!) jeśli nie dostaną "allowance" (wynagrodzenie). W całym kraju padają kolejne ośrodki HBC, bo nie ma pieniędzy.

Nie dajemy pieniędzy, dajemy pracę

I dlatego tak krytykowany HBC w Chikuni staje sie nagle modelowym przykładem, jak należy pracować. Wczoraj przyjechali ludzie z NAC (Narodowy Konsul AIDS), DATF (District AIDS Task Force) i kilku lekarzy. Nie mogą się nadziwić ze HBC, Radio i szpital w Chikuni potrafią tak ściśle współpracować i bardzo holistycznie w walce z AIDS. Ludzie mają tu silnie zakorzenioną ideę wolontariatu i nadal chcą pracować bez wynagrodzenia. Tworzymy takie projekty, które dają im możliwość zarobienia na swoje utrzymanie: piekarnia, ogrody, suszenie warzyw w solarowych suszarkach, robienie torebek na sprzedaż, itd, itd. Ponoć tylko w Tajlandii istnieje jeszcze taki model HBC, który pracuje podobnie. My rozumiemy, że wolontariusze muszą z czegoś żyć, ale nie dajemy im pieniędzy, tylko możliwość ich zarobienia. Zresztą wielu naszych wolontariuszy jest chorych na AIDS, pomagają innym, ale pomagają też sobie, stają się samodzielni, mogą utrzymać siebie i swoje rodziny. A co sie dzieje w parafii?

Proboszcz remontuje

Ojciec Andrew przeprowadza renowacje Chikuni Centrum. Dostaliśmy trochę pieniędzy od irlandzkiego jezuity, który tu w Zambii pracował długie lata. Jego życzeniem było, aby wyremontować kościół i budynki parafialne. Kościół jest już wymalowany. Budynek biurowy też. No i aula, gdzie są organizowane różne imprezy, a zwłaszcza te nasze warsztaty bez płacenia "sitting allawances". W sumie to pasowałoby mieć mały hotelik dla uczestników szkoleń. Mamy wprawdzie dom rekolekcyjny, ale używamy go do rekolekcji. Jak o. Andrew stał się proboszczem, no to zaczął trening dla rad parafialnych w naszych centrach misyjnych. Przy jego tempie zajmie mu to chyba z 10 lat: tu coś wypadło, tam z kimś pogada, no i trzeba odwołać szkolenie katechistów. No ale, jak to Afrykańczyk, potrafi z ludźmi rozmawiać godzinami i oni to cenią.

Misyjny szpital

Spędzam często czas w szpitalu. Naprawiam różne rzeczy. Mamy sporo sprzętu medycznego, więc kiedy coś się zepsuje, muszę zreperować. Ostatnio mieliśmy lekarzy Nasza pielęgniarka, pani Nsofu, przed budynkiem HBC z przenośnym szpitalem i pracowali nad kataraktą. Okazało się, że czwórka dzieci miała poważne problemy, wiec zabrali je do kliniki okulistycznej na operację. Przyjeżdżają do nas też rehabilitanci raz na dwa tygodnie, żeby pomoc dzieciom z wadami. Mamy wiele kobiet z dziećmi na rehabilitacje na każdej takiej wizycie.

Piwo za kukurydzę

Rząd skupuje kukurydzę po ustalonej cenie do końca tego miesiąca. Nadal ludzie mają kukurydzę i dostaną dobrą cenę za nią. Ten rok naprawdę dał wielu dobre plony. Niestety, niektórzy wymieniają kukurydzę na piwo, które przywożą samochodami do wiosek trzy firmy. Nie mają prawa go sprzedawać tutaj, bo tylko jeden sklep w Chikuni i drugi w Charles Lwanga ma licencję na handel alkoholem. Jestem postrachem tych kierowców, bo jak tylko mnie widzą, to przejeżdżają, nie zatrzymując się nawet. Niestety często widzę ludzi biegających z kontenerami za tymi ciężarówkami. Chcą napełnić je gdzieś, gdzie nikt nie widzi. Namawiamy chiefa wioski, aby wydał zarządzenie zabraniające sprzedaży piwa do 18.00. Osiągnęliśmy tyle, że zakazał handlu do 10.00 rano?!

Radio i afrykańska biurokracja

Ministerstwo komunikacji nagle postanowiło zmienić częstotliwości radia w Zambii. Najpierw przysłali mi list w którym stwierdzili, że nadajemy w Choma (90km od nas) i że nadajemy na 94.8 i mamy zmienić na coś tam, coś tam. Na mój list odpowiedzieli, że ten pierwszy był pomyłką, ale musimy zmienić z 94.8 na coś tam, coś tam. Wiec piszę do nich, że to niemożliwe, żeby zmienić pasmo nadawania w przeciągu dwóch tygodni (od 1 listopada to ma obowiązywać). Już nawet nie mówię, że wszystkie pieczątki, logo, napisy, itd. muszą być zmienione, ale mamy ponad 2.000 odbiorników radiowych na baterie słoneczne nastawionych na jedną częstotliwość 91,8Mhz i jak ją zmienimy, będą bezużyteczne! (W Europie taka operacja trwa kilka lat). Zobaczymy, co będzie, bo jeśli zmienią nam pasmo, dzieci w szkołach radiowych przestaną się uczyć, pacjenci HBC nie usłyszą, kiedy brać tabletki (tutaj ludzie nie mają zegarków, dlatego ogłaszamy w radiu, kiedy chorzy na AIDS mają brać leki), itp. Wysłałem list i czekam, jaka będzie reakcja.

Inwestycje

Kończymy dwa następne budynki szkoły radiowej. Zeszło to dość długo, bo miejsca niedostępne. Położyliśmy dach na następnych dwóch kaplicach w stacjach misyjnych, a teraz chcę, żeby układali podłogę z kamieni. Nauczyli się, że tylko cementowa posadzka dobra. Niestety droga i szybko pęka. Wiec im tłumaczę, że w Europe kładzie się do tej pory kamienne posadzki - bez cementu. Niech cement zostawią na ściany czy okna. Pozdrawiam wszystkich Czytelników Bethanii, dziękuję za modlitwę, za Waszą pamięć o nas, misjonarzach, i za paczki, które docierają do Chikuni w doskonałym stanie.

Wasz w Panu Andrzej Leśniara SJ

powrót