Zimowe rekolekcje MAGIS-u

Zapewne wielu z Was długo zastanawiało się jak spędzić ferie zimowe. Być może niektórzy wybrali narty, wyjechali na kulig lub po prostu zostali w domu. Jednak my z MAGISu nie zamierzaliśmy marnować wolnych dni. Pojechaliśmy na czterodniowe rekolekcje do Ciężkowic, aby pobyć razem i spędzić miło czas, ale przede wszystkim - by pogłębić swoją relację z Bogiem. W rekolekcjach brało udział około 160 osób, czyli naprawdę spora grupa. Byli to przedstawiciele trzech wspólnot - ponad sto osób z "Kolei", czyli parafii Serca Pana Jezusa, 20 osób z "Ducha", czyli z naszej parafii, a także kilkunastu Magisowców z Krakowa. Opiekę duchową (i nie tylko) sprawowali: o. Tomek Łyszczarz, o. Mirek Jajko i o. Damian Mazurkiewicz. Pomimo takich tłumów panowała naprawdę rodzina atmosfera. "Magis" po łacinie oznacza "bardziej", "więcej" i to jest nasze motto: żyć bardziej, dawać z siebie więcej.

Nie inaczej było na rekolekcjach. Aby nie marnować ani minuty, rozpoczynaliśmy dzień już o świcie "Puklerzem świętego Patryka." Legenda głosi, że ta modlitwa uratowała świętemu życie, bowiem gdy szukali go prześladowcy, zamiast człowieka widzieli jelenia i pozwalali mu odejść. Mniej więcej o 8-mej spotykaliśmy się na śniadaniu. Około godzinę później mieliśmy "puncta", czyli wprowadzenie do Medytacji Ignacjańskiej. Medytacja to specyficzna modlitwa, w której rozważa się fragment Biblii angażując w to umysł i wyobraźnię. Gorąco polecam tę modlitwę każdemu, kto chce spróbować czegoś ciekawego. Po medytacji słuchaliśmy konferencji głoszonych przez księży, którzy z nami przyjechali. Muszę przyznać, że chyba najbardziej spodobała się konferencja o.Damiana na temat sumienia. Opowiadał o tym jak funkcjonuje sumienie, jak się kształtuje i o tym jakie powinno być... O 12-tej spotykaliśmy się na Mszy. Ale Msze Magisowe nie są po to, żeby "odstać" godzinę i wyjść. Tam ciągle coś się dzieje, a każda Msza jest wyjątkowa. Później schodziliśmy do jadalni na obiad. Od 14-tej do 16-tej był czas wolny.

Zazwyczaj wykorzystywaliśmy go na szeroko rozumianą integrację. Organizowaliśmy bitwę na śnieżki, grę w mafię, można było też zawiązać wiele ciekawych znajomości i pogadać ze znajomymi. O 16-tej spotykaliśmy się w grupach i rozmawialiśmy o rekolekcjach - jak je przeżywamy, co nam się podobało - i na wiele innych tematów, które często nie były zaplanowane przez animatorów. Po spotkaniu mieliśmy kolację, a potem nabożeństwo. Była to kolejna okazja, by pomodlić się w sposób, którego nie znajdziecie nigdzie indziej. Jednak nie będę zdradzał szczegółów - to trzeba przeżyć. Najlepiej z całych rekolekcji będę wspominał czas spędzony w ciszy. Od 20-tej do 12-tej następnego dnia nic nie mówiliśmy. Chodziło o to, żeby w całym zabieganiu skupić się wyłącznie na Bogu i na sobie. Nawet największe gaduły dobrze przeżyły ten czas. Myślę, że każdy ze wspólnoty znalazł coś wartościowego na rekolekcjach i wrócił odmieniony. Jeśli jesteś uczniem gimnazjum lub liceum i również masz ochotę zmienić coś w swoim życiu, przestać marnować czas i zacząć żyć "bardziej", przyjdź na MAGIS.

Michał Sypek

powrót