Miasto, którego już nie ma
(wspomnienie o ostatnim sądeckim chasydzie)

Od dwudziestu lat ulicami Nowego Sącza przechadzał się Pan Jakub, ostatni Nowosądeczanin żydowskiego pochodzenia. W rodzinnym mieście przebywał od kwietnia do września, po czym udawał się znów do Malmö, dokąd w latach 60-tych wyemigrował wraz z rodziną. Od czasu, gdy władze polskie w roku 1990 zezwoliły mu na wjazd do kraju zawsze pojawiał się w Nowym Sączu. Zamieszkał wówczas w domu państwa Maleczków przy ulicy Rybackiej z widokiem na Kirkut. Był Sądeczaninem z dziada pradziada. Pochodził z bardzo religijnej rodziny chasydzkiej. Codzienną normą była trzy razy dziennie modlitwa i skromny ascetyczny styl życia. Ze swojego okna ze smutkiem spoglądał na cmentarz, gdzie spoczywali jego krewni i ziomkowie. Pan Jakub ze wzruszeniem wspominał swoje dzieciństwo. Ojciec jego, pobożny Żyd nigdy nie golił brody i nosił czarny kapelusz. Nie przeszkadzało mu to walczyć w legionach J. Piłsudskiego, a w 1920r. brać udział w wojnie z bolszewikami. Wspominał cały swój żydowski świat: synagogę, łaźnię rytualną, żadowskie sklepiki, zamek królewski, kirkut i kolegów - katolików, którzy zapraszali go na swoje katolickie święta.

W sierpniu 1942r. cały świat rodziny Muellerów i sądeckich Żydów legł w gruzach. Wśród 14 tys. Żydów wywiezionych do obozu zagłady w Bełżcu zginęli rodzice pana Jakuba i brat Salomon. Na cmentarzu żydowskim Niemcy rozstrzelali dwie jego siostry, a brat Eliasz zginął podczas wojny na terenie ZSRR. Jakub Mueller mając wówczas 22 lata uciekł z getta i jako jedyny ocalał z 7-osobowej rodziny. Przyjazna polska rodzina Górowskich wybudowała dla niego kryjówkę w lesie nad Jeziorem Rożnowskim. Potem wspominał, jak w ten straszny czas zasiadał z rodziną Górowskich do wieczerzy wigilijnej. Choć sam był wyznania mojżeszowego to święta Wielkiej Nocy i Bożego Narodzenia traktował prawie na równi ze swoimi. Szacunek do świąt katolickich wyniósł z dzieciństwa.

Kyriat Sanz

19 kwietnia 2010 r. obchodzona była, jak każdego roku, rocznica śmierci cadyka Chaima Halberstama. Na tę uroczystość przybyło ponad 500 wyznawców chasydyzmu z kraju i zagranicy (Wielka Brytania, USA, Belgia, Izrael). Cadyk Chaim Halberstam (1793-1876) wprowdził w Nowym Sączu chasydyzm. Urodził się w Tarnogrodzie, jednak od 1830 r. został rabinem w Nowym Sączu. Z tym miastem pozostał związany do końca życia. Założył tu jeszywę (akademię talmudyczną), która była jedną z najważniejszych uczelni talmudycznych w Galicji. Słynął z filantropii i dobroczynności, był założycielem dynastii cadyków Sanz. Niemal wszyscy jego synowie zostali sławnymi rabinami i przewodzili wspólnotom chasydów w wielu miastach Małopolski. Ostatniego sądeckiego cadyka Zeewa Halberstama w 1942 r. rozstrzelali Niemcy. Jakub Mueller był głęboko religijnym chasydem i cierpiał, kiedy po emigracji do Szwecji nie mógł odwiedzać grobu swojego rabina, którego grób stał się celem licznych pielgrzymów Żydów - chasydów z całego świata. Został on pochowany na cmentarzu żydowskim przy ulicy Rybackiej w Ohelu (kaplica grobowa). Obok w oddzielnych grobach leży pięciu jego synów. Cmentarz żydowski jest celem pielgrzymek wyznawców cadyka, zwłaszcza w kwietniu, kiedy przypada rocznica śmierci. Cadyk Halberstam miał 14 dzieci, a jego synowie zostając rabinami w innych miastach, dali początek dynastii Halberstamów rozsianych po świecie - od Bobowej, przez Gorlice po Antwerpię, Nowy Jork i Netanię w Izraelu. Od tej pory mówi się, że na świecie jest 14 "kyriat Sanzów".

Chciałbym żyć wiecznie

To słowa pana Jakuba. Miał jeszcze tak dużo do zrobienia. Nie dokończył budowy mykwy (rytualnej łaźni) na cmentarzu, ciągle gromadził pamiątki po współbraciach (wiele z nich trafiło do Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu), przyjmował chasydów przybywających na grób cadyka. Był ostatnim strażnikiem żydowskiej pamięci i opiekunem cmentarza. Zyskał sympatię starych Sądeczan, a także duchownych katolickich, którzy podziwiali go za gorliwość religijną. Z nastaniem kwietnia już pan Jakub nie pojawi się na ulicy Jagiellońskiej, gdzie trzy razy dziennie udawał się do znajdującej się tam małej bożnicy, aby modlić się za duszę swojego cadyka Chaima Halberstama. Zmarł 17 grudnia 2010 r., w wieku 91 lat w swojej przybranej ojczyźnie. W testamencie zaznaczył, że pragnie spocząć na sądeckim kirkucie, wśród swoich. Jednak stało się inaczej. Po uroczystościach pogrzebowych w Malmö chasydzi przewieźli ciało pana Jakuba do Izraela. Pochowano go w Kyriat Sanz, dzielnicy Netani. Śmierć Jakuba Muellera zamknęła ostatni już rozdział w historii sądeckich Żydów, którzy przez kilka wieków wpisani byli w krajobraz miasta.

Maria Kojs .

 

powrót