Nestorka wśród Ewangelii

Kim jest autor najstarszej Ewangelii kanonicznej? Marek nie był apostołem. Według Papiasza (ok. 120r.), biskupa frygijskiej Hierapolis, Marek był tłumaczem i towarzyszem podróży apostolskich św. Piotra. Potwierdza to również Ireneusz biskup Lionu (zmarł śmiercią męczeńską ok. 202r.) i Klemens Aleksandryjski (II/III w.).

Św. Piotr był rybakiem, mówił po aramejsku, znał język hebrajski i zapewne słabo grecki. Kiedy wyruszył do Antiochii leżącej na pograniczu dzisiejszej Syrii i Turcji zabrał ze sobą młodego człowieka mówiącego dobrze po grecku. I chociaż Marek, jak podają źródła, ani nie znał osobiście Jezusa ani nie słuchał jego nauk, znał dobrze topografię i warunki życia w Palestynie. Niektórzy badacze sądzą, że był synem Marii, w której domu gromadził się pierwszy Kościół jerozolimski. Być może wzmianka w 14 rozdziale o młodzieńcu, który pobiegł za Jezusem pojmanym w ogrodzie Getsemani w samym prześcieradle, dotyczy autora Ewangelii. Jest to szczegół mało ważny, nie podaje go żaden inny ewangelista, i w zwięzłej, rzeczowej Ewangelii Marka wydaje się być mało istotnym, jakby osobistym wspomnieniem.

Marek zapisał, ale Piotr opowiedział Greka

Ewangelii Marka jest poprawna, ale znawcy zauważają w niej semityzmy, czyli wyrażenia zaczerpnięte z języka aramejskiego lub hebrajskiego. Piotr opowiadał po aramejsku a Marek tłumaczył słuchaczom na język grecki. Być może niektóre opowieści spisywał w trakcie podróży z Piotrem, natomiast całą Ewangelię zredagował po jego śmierci męczeńskiej w Rzymie (ok. 65-70r.). Specjaliści od tej Ewangelii zwracają uwagę na pojawianie się wyrażeń łącznikowych, takich jak: a wtedy, a w tym czasie, a potem. Spajają one w spójną i logiczną opowieść ok. 80-90 mniejszych jednostek literackich. Być może właśnie pierwszych zapisków Marka z podróży ze św. Piotrem.

Cud - jak to się robi?

Jezus wędruje po Galilei, naucza, czyni cuda. Jest otoczony podziwem i sympatią tłumów. Kiedy zachodzi do Nazaretu, swojego rodzinnego miasta, wydaje się być bezradny, nie czyni żadnego spektakularnego znaku, tylko na kilku chorych kładzie ręce i uzdrawia. Dlaczego tak się dzieje? Jego ziomkowie mówią - przecież to cieśla, syn Marii. Dobrze go znamy. To zwątpienie zamyka ich na cud. Słowo Boga stworzyło świat. To samo Słowo jest zapisane w Ewangeliach. Czytane, słuchane ma moc czynienia cudów w naszym życiu, może nas stworzyć na nowo, przemieniać i podtrzymywać. Ale kto z nas przeczytał w całości choćby Ewangelię św. Marka? Najkrótszą. Zawierającą zaledwie 16 rozdziałów. Wydaje się, że dobrze ją znamy, słyszeliśmy te historie od dziecka wiele razy. Jezus jest naszym dobrym znajomym, wiemy o Nim tyle. Osłuchanie z tekstami biblijnymi jest czasem dużym problemem, ponieważ słuchamy, ale nie słyszymy już sensu. Może okazać się, że wszyscy mieszkamy w Nazarecie. Piotr opowiada historię epileptyka, którego najpierw nieskutecznie usiłowali uzdrowić uczniowie. (W czasach biblijnych epilepsję uważano za opętanie, uzależnienie od demonów). Jezus jest zirytowany tym, że nie potrafili tego zrobić. Wyjaśnia im, że ten rodzaj złych duchów można wyrzucić tylko modlitwą. Cud nie jest więc czymś magicznym, wynika z bliskości z Ojcem. Jest owocem więzi z Bogiem.

Apostołowie nie byli tacy święci

Ewangelia Marka jest krótka i rzeczowa, ale równocześnie niezwykle barwna. Tylko tutaj znajdziemy zapis emocji Jezusa. Tylko u niego Jezus "spogląda z miłością" na bogatego młodzieńca, smuci się lub wybucha gniewem na faryzeuszy. Odnajdujemy tutaj jakby wciąż żywe wspomnienie naocznego świadka. Bohaterowie tej Ewangelii nie są postaciami wyidealizowanymi. Uczniowie Jezusa nie przypominają świętych z cukierkowych kościelnych hagiografii. Są postaciami, z którymi może utożsamić się każdy z nas. Kłócą się między sobą o pierwszeństwo, pytają, jaką dostaną nagrodę, domagają się stanowisk w przyszłym królestwie swojego Mistrza. Zapewniają, że nigdy Go nie opuszczą, a potem wszyscy uciekają. Nie rozumieją Jego słów i nie chcą nawet słyszeć, że będzie cierpiał i umrze opluty i bity.

Piotr i Judasz

Jezus przygotowywał ich do wydarzeń Wielkiego Piątku, trzykrotnie zapowiadał swoją mękę. Po pierwszej euforii, gdy widzieli Go jako cudotwórcę podziwianego przez tłumy, nad gromadką Apostołów pojawił się cień zapowiadanego dramatu. Gdy szli do Jerozolimy, jak wspominał Piotr a Marek zapisał, Jezus ich wyprzedził, niemal biegł, a oni się dziwili. Byli strwożeni. Opowieść o dotarciu do Jerozolimy, pojmaniu, męce i śmierci Jezusa, która rozegrała się w przeciągu kilku dni, zajmuje tyle samo miejsca w Markowej Ewangelii, ile 3 lata działalności w Galilei. Najwyraźniej te wydarzenia były dla Piotra najważniejsze i najmocniej zapisały się w jego pamięci. To był czas, w którym Piotr Jezusa zdradził. Trzykrotnie wyparł się swego Mistrza na dziedzińcu arcykapłana. Nie była to pierwsza jego wpadka. W drodze do Jerozolimy, kiedy słyszy zapowiedź męki, upomina Jezusa - nigdy to na Ciebie nie przyjdzie! I został ostro skarcony: "Zejdź Mi z oczu szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie" (Mk 8,33). Piotr musiał to dobrze zapamiętać, skoro jeszcze 20-30 lat później z wielką pokorą o tym opowiada. Tego zdania nie znajdziemy w żadnej innej Ewangelii. Piotr jest szczery, nie tworzy własnej legendy. Na dziedzińcu arcykapłana, gdy uświadomił sobie zdradę, wybuchnął płaczem. Ile razy jeszcze po śmierci Jezusa będzie wyznawał swoją zdradę i swój żal, skoro zapisali tę historię wszyscy ewangeliści? Piotr w swojej słabości jest bardzo ludzki. Robi rachunek sumienia sobie, ale dla innych jest bardziej wyrozumiały. O słabościach innych mówi oględnie, nawet o zdradzie Judasza. Nie znajdziemy w jego opowieści wzmianki o samobójstwie Judasza. Profesor Waldemar Chrostowski, komentując ten fakt, zauważa, że Piotr wie, iż od Judasza dzieli go tylko jedno. Na dziedzińcu arcykapłana, po zdradzie, Jezus spojrzał na niego z miłością. Kiedy Judasz uświadomił sobie potworność swojego czynu, usłyszał od arcykapłanów i starszych - Co nas to obchodzi? Te dwa momenty ukazują całą mądrość chrześcijańskiego nawrócenia. Każdy jest stuprocentowym materiałem na grzesznika, ale niektórzy wiedzą, że Bóg ich kocha zawsze, a inni nie są tego świadomi. Poczucie odrzucenia prowadzi do rozpaczy. Świadomość Bożej miłości podnosi z największego dna. Przeczytanie Ewangelii Marka zajmie nam około dwóch tygodni, jeśli będziemy czytać po jednym rozdziale dziennie. O. Krzysztof Wons, dyrektor najprężniej działającego ośrodka biblijnego w Polsce, często powtarza uczestnikom sesji: Jeśli zajmiesz się Słowem, Ono zajmie się tobą. Lew jest symbolem św. Marka

Agata Sekuła

 

powrót