O. Władysław Augustynek (1915 - 1997)
Patron stadionu Sandecji, założyciel papieskiego chóru

Cały Sącz pasjonuje się meczami Sandecji, zaczynającej drugi sezon w I lidze piłki nożnej (dawna II liga), nieustannie z dużymi szansami na awans do ekstraklasy. Nie wszyscy wiedzą, choć to widać z daleka, że stadion Miejskiego Klubu Sportowego Sandecja przy ul. Kilińskiego 47 nosi imię o. Władysława Augustynka SJ, jezuity z kościółka kolejowego, wielkiego miłośnika sportu, postaci powszechnie szanowanej i popularnej w mieście. Można zaryzykować twierdzenie, że nie byłoby dzisiejszych sukcesów biało-czarnych bez o. Władysława, który z wysokości niebios kibicuje ukochanej drużynie. Urodził się 7 lipca 1915 r. w Jaworznie- Szczakowej w rodzinie kolejarskiej z Franciszka i Marii z d. Musiał. Studia filozoficzne odbył w Krakowie i w Nowym Sączu (1937-1940), teologiczne - w Starej Wsi (1940- 1942) i w Warszawie (1942- 1944). Był kapelanem sióstr Służebniczek w Ujanowicach (1944-1945), następnie wikariuszem w Nowym Sączu i Bytomiu, superiorem w Rudzie Śląskiej (1950-1956), operariuszem i katechetą w Krakowie, Wrocławiu i Nowym Sączu.

Przez całe życie umiał połączyć gorliwość kapłańską z miłością do sportu, gdyż był wierny hasłu przedwojennego "Sokoła": "W zdrowym ciele zdrowy duch" i potrafił to pięknie uzasadnić, również posiłkując się encyklikami papieskimi. Ojciec Augustynek ukochał przede wszystkim futbol, był zagorzałym kibicem piłkarskim, nie opuszczał żadnego ligowego meczu Sandecji, sam również - nawet w sędziwym wieku - namiętnie kopał w piłkę. Piszący te słowa pamięta, jak o. Władysław biegał w szortach i w koszulce za szmacianką na tzw. Starej Sandecji przy al. Wolności na początku lat 70. ubiegłego wieku. A trzeba tu zauważyć, że nie grywał tylko z ministrantami i rektorami z kościółka kolejowego. Podczas meczów zawodnicy starali się oszczędzać kości o. Władysława, nawet mu grzecznie wystawiali piłkę do strzału, za to nieraz wyrwało im się ciężkie słowo, jak to w ferworze walki na boisku. O. Władysław udawał wtedy, że nie słyszy, choć potem długo wodził oczami za takim delikwentem, aby w sposobnej chwili natrzeć mu uszy.

Był żarliwym rekolekcjonistą, zawsze pełen wigoru, tryskający humorem i trzeźwymi sądami, na przykład sprzeciwił się skutecznie w okresie transformacji ustrojowej po 1989 r. zmianie nazwy ul. 1 Maja w Starej Kolonii, nie widząc nic zdrożnego w odwoływaniu się do tradycji robotniczych protestów z końca XIX w. Ojciec Augustynek wychował wiele pokoleń młodzieży z dzielnicy Przydworcowej, z którą nawiązywał kontakt bazując na wzajemnej szczerości, odpowiedzialności i zaufaniu. Jako wybitny znawca historii Polski wszczepiał młodym patriotyzm. Oprócz pasji futbolowej, ojca Augustynka charakteryzowała żyłka dziennikarska. Zamieszczał artykuły w prasie lokalnej i katolickiej, m.in. w latach 90. zeszłego stulecia w "Głosie Sądeckim" i w "Czasie Krakowskim", stał u początku "Bethanii" w parafii NSPJ, do której później dołączyła ze swoja wkładką nasza parafia.

Z inicjatywy o. Augustynka powstał przy parafii kolejowej w 1971 r. chór mieszany, nazwany w 1980 r. imieniem Jana Pawła II. Pewnie nie doszłoby do nadania chórowi papieskiego imienia, gdyby nie protekcja siostrzeńca ojca Augustynka, również jezuity, ks. Stefana Filipowicza, który przez jedenaście lat był szefem polskiej sekcji Radia Watykańskiego. On to właśnie, po prośbach z Nowego Sącza, wystarał się o pisemną zgodę Ojca Świętego na użyczenie swego imienia sądeckiemu chórowi. W marcu 1980 r. o. Augustynek dostał list zaczynający się od słów: "Drogi Wujku! Ojciec Św. wyraził zgodę!". Dokument opatrzony autografem papieża wisi teraz oprawiony w kościele kolejowym. Ojciec Augustynek zmarł w wieku 82 lat w 1997 roku, w ostatniej drodze towarzyszyły mu tłumy sądeczan, w tym zorganizowana grupa kibiców Sandecji, spoczął w kwaterze jezuickiej na cmentarzu heleńskim w Nowym Sączu.

Otwarty 1 maja 1970 roku stadion Sandecji przy ul. Kilińskiego do 1998 roku nosił nazwę XXV-lecia PRL. 2 czerwca 2001 r. przyjął imię Ojca Władysława Augustynka, choć szkoda, że przy nazwisku Patrona zapomniano dopisać, że był członkiem Towarzystwa Jezusowego. (HSZ),

fot. autora o. Władysław Augustynek

powrót