KAPŁAN - celibat ale nie izolacja !!!

Księga Rodzaju powiada, że nie jest dobrze, aby człowiek był sam. Bo taka jest właśnie natura człowieka, by być z innymi i dlatego, jak kontynuuje cytowana Księga, ludzie się łączą tworząc małżeństwa, rodziny. Ale są tacy, którzy żyją w pojedynkę i to nie z przypadku, ale świadomie wybierając taką drogę życia. Czy zatem jest to przeciwne zaleceniom Bożym? Absolutnie nie. A zatem jak to jest naprawdę? Generalnie rzecz biorąc zdecydowana większość ludzi łączy się w związki i dobrze, bo tak o tym pomyślał Pan Bóg powiadając, by powiększać liczbę ludzi na ziemi. Ale praktycznie od najdawniejszych czasów byli tacy, którzy żyli sami, odsuwając się od zwykłego codziennego życia, by zająć się bardziej sprawami duszy, sprawami zbawienia, ogólnie mówiąc, sprawami Bożymi. Oczywiście każdy człowiek winien się zajmować tym pośród codziennego życia, ale ci właśnie ludzie odsuwali się od codzienności, by modlić się i pracować, i w taki sposób służyć Panu Bogu. Jak wytłumaczyć, zatem taki styl i sposób życia? Jedyne sensowne wytłumaczenie tego faktu to powołanie - odkrycie w sercu, że Pan Bóg zaprasza do takiego rodzaju życia. I to był, i chyba ciągle jest jedyny sensowny powód i siła do tego, by żyć w taki sposób. Pan Jezus w Ewangelii mówi nam bardzo ciekawą rzecz, a mianowicie, że są tacy, którzy zrozumieli, że warto być bezżennymi dla Królestwa Niebieskiego, by poświęcić całe swoje życie Bogu i drugiemu człowiekowi. I ci, którzy zrozumieli i poszli za głosem serca, żyją właśnie w celibacie.

Nie zakładają rodziny, nie dlatego, że nie byliby zdolni do tego, ale właśnie jak powiedział Jezus, zrozumieli, iż dana im była łaska pojąć, że trzeba pójść taką drogą. To jest ich powołanie, by ich życie stało się służbą Bogu i wszystkim ludziom. Owszem, służyć Bogu można i trzeba na każdej drodze życia, ale nie każdy jest powołany i zdolny do życia A właściwie to, jaki sens ma celibat? Czy życie rodzinne przeszkadza służbie Bogu i człowiekowi? Jak uczy historia, celibat w kościele wschodnim wprowadzono w siódmym wieku, a w kościele zachodnim dopiero w dziesiątym wieku naszej ery. Trzeba powiedzieć, że życie rodzinne nie przeszkadza w służbie Bogu i człowiekowi i na tej drodze można również dojść do świętości. Ale jeśli ktoś ma rodzinę, to musi się nią zająć, musi ją utrzymać, zapewnić jej wszystkie potrzebne środki materialne do normalnego funkcjonowania a przede wszystkim musi poświęcić jej wystarczającą ilość czasu, by być z nią, by tworzyć więzy, by wspierać i być obecnym przy dzieciach w najważniejszych momentach ich życia.

Wyobraźmy sobie teraz kapłana, który ma rodzinę, i który musi zapewnić to wszystko, o czym powiedzieliśmy przed chwilą. Jeśli chciałby dobrze wypełnić wszystkie obowiązki, ile czasu tak naprawdę mogłoby mu pozostać na służbę Bogu i drugiemu człowiekowi? Pewnie niewiele. I kościół byłby zaniedbany i sprawy parafii też, i pewnie dla wiernych miałby niewiele czasu. A poza tym, jak powiada święty Paweł, bez wątpienia kapłan mający żonę i dzieci z konieczności miałby podzielone serce pomiędzy swoją rodzinę a służbę powierzonym sobie wiernym. Oto wobec powyższych faktów jaśnieje sens celibatu. Kapłan żyje w pojedynkę, rezygnuje w sposób świadomy z żony i dzieci, aby móc kochać wszystkich i mieć serce otwarte dla wszystkich, aby zająć się całkowicie sprawami powierzonych mu przez Boga ludzi, by mieć dla nich czas.

A przecież ludzie potrzebują przewodnika na krętych drogach życia, kogoś, kto im pomoże rozplątać zawiłe sprawy ludzkiej duszy, wyprostować myślenie, dodać odwagi i otworzyć oczy na tego, który jest jedyną ludzką nadzieją i daje zbawienie naszej duszy. Człowiek generalnie potrzebuje kogoś takiego, kto żyje w celibacie, i dzięki temu przez swój styl życia i sposób posługiwania może pomóc mu być jeszcze bardziej tym, kim go stworzył Pan Bóg - człowiekiem i dzieckiem Boga. A zatem Pan Bóg świadomie powołuje niektórych do życia w celibacie, by w ten sposób zatroszczyć się konkretnie o ludzi wszystkich czasów. Jednakże trzeba powiedzieć, że kapłan, żyjąc w celibacie, choć rezygnuje z żony i dzieci, z własnej rodziny, to jednak wcale nie izoluje się od społeczeństwa. Powiada się, że kapłan jest z ludu wzięty i dla ludu jest ustanowiony. Dlatego całe swoje życie poświęca służbie Bogu i człowiekowi. Owszem potrzebne mu są chwile ciszy i samotności, kiedy może odejść od swoich zajęć, by trwać przed Bogiem na modlitwie, by nabierać siły i umacniać swoje motywacje, by w taki sposób służyć, by mieć wystarczająco sił do realizacji swojego niełatwego przecież życia.

Nie wymagajmy jednak, aby każdą minutę dnia kapłan przeznaczał na pracę i posługiwanie. Jest przecież istotą ludzką i oprócz czasu na modlitwę, potrzebuje też czasu na wypoczynek, na regenerację sił czy też na pogłębianie wiedzy, by jeszcze skuteczniej móc być dla powierzonych sobie ludzi. I nie nazywajmy tych chwil izolacją, ucieczką i nie żałujmy kapłanowi takich chwil w życiu. Pozwólmy mu jednak być obecnym w naszym życiu, pozwólmy mu usłużyć sobie na różny sposób czy to przez sakramenty, czy przez dobrą radę czy też przez jakąkolwiek posługę duszpasterską. Bo jeśli tego nie uczynimy, to niestety, w taki sposób izolujemy kapłana od nas samych i naszego życia a przecież on jest nam dany, jako dar od Boga, by pokazywać drogę do zbawienia. Życie kapłańskie, życie w celibacie nie jest łatwe. Wymaga, bowiem samozaparcia, trudu, ofiary i wielkiego poświęcenia, którym bez Bożej pomocy kapłan nie jest w stanie podołać ani ich udźwignąć. Potrzebne jest też nasze ludzkie wsparcie. Módlmy się, więc za kapłanów, szczególnie za tych, którzy nam służą, aby dobry Bóg, który daje im łaskę powołania, dał im też łaskę wytrwania na tej drodze rezygnacji z własnej rodziny na rzecz bycia dla wszystkich ludzi.

Ale to wcale nie jest izolacja. Bo po takich chwilach na nowo powraca do człowieka i jego spraw. Izolacja to ucieczka od człowieka, a kapłan przecież nieustannie jest pośród ludzi, którym służy na różny sposób. Nie wymagajmy jednak, aby każdą minutę dnia kapłan przeznaczał na pracę i posługiwanie. Jest przecież istotą ludzką i oprócz czasu na modlitwę, potrzebuje też czasu na wypoczynek, na regenerację sił czy też na pogłębianie wiedzy, by jeszcze skuteczniej móc być dla powierzonych sobie ludzi. I nie nazywajmy tych chwil izolacją, ucieczką i nie żałujmy kapłanowi takich chwil w życiu. Pozwólmy mu jednak być obecnym w naszym życiu, pozwólmy mu usłużyć sobie na różny sposób czy to przez sakramenty, czy przez dobrą radę czy też przez jakąkolwiek posługę duszpasterską. Bo jeśli tego nie uczynimy, to niestety, w taki sposób izolujemy kapłana od nas samych i naszego życia a przecież on jest nam dany, jako dar od Boga, by pokazywać drogę do zbawienia. Życie kapłańskie, życie w celibacie nie jest łatwe. Wymaga, bowiem samozaparcia, trudu, ofiary i wielkiego poświęcenia, którym bez Bożej pomocy kapłan nie jest w stanie podołać ani ich udźwignąć. Potrzebne jest też nasze ludzkie wsparcie. Módlmy się, więc za kapłanów, szczególnie za tych, którzy nam służą, aby dobry Bóg, który daje im łaskę powołania, dał im też łaskę wytrwania na tej drodze rezygnacji z własnej rodziny na rzecz bycia dla wszystkich ludzi.

o. Edward Czaja, SI

powrót