Seminarium Odnowy Wiary

Hasłem przewodnim tegorocznego roku akademickiego w naszym duszpasterstwie jest odkrywanie talentów swoich i bliźniego. Bynajmniej nie jest to kolejny konkurs z serii "Mam talent", bo tu nikt nie jest skazany na przegraną. Dawcą talentów jest przecież Duch Boży, a On każdego hojnie obsypał swymi darami. Dlatego właśnie w Duchu Świętym brać strychowa przeżywała od 14 października swoje rekolekcje - Seminarium Odnowy Wiary. Czas wytężonej pracy, wytrwałej modlitwy, walki duchowej i odkrywania Bożych ścieżek.

Ojciec Robert Więcek, nasz duszpasterz, uświadomił nam, że czeka nas 8 tygodni wymagających wysiłku duchowego i emocjonalnego oraz mądrej organizacji czasu. Początkowo chętnych było 20, lecz im bliżej pierwszego spotkania, tym jaśniejsze stawało się, że grupa seminarzystów się powiększa do ponad 45 młodych osób! Oznaczało to jednocześnie intensywniejszą pracę dla członków Szkoły Nowej Ewangelizacji, którzy wraz z o. Robertem oraz o. Antonim Drągiem podjęli (po raz kolejny w swoim życiu) ścieżkę tego seminarium towarzysząc nam jako animatorzy i wspierając nas modlitwą wstawienniczą. Wszyscy seminarzyści zostali zaopatrzeni w książkę - lekturę, której rozważania oparte na fragmentach Pisma Świętego miały nas prowadzić do własnej modlitwy i odkrywania tego, co Duch Święty nam na ten okres przygotował. Nieodzowne były również zeszyty do notatek oraz prowadzenia dzienniczka duchowego i, oczywiście, Pismo Święte. Co tydzień w środy nasze spotkania rozpoczynały się wieczorną Eucharystią, wejściem w tajemnicę nieskończonej miłości Boga do człowieka i Jego nieustannej opieki nad nim. Następnie wdrapywaliśmy się na "Strych", by w kręgu ponad 50 osób, włączając prowadzących i animatorów, śpiewem inaugurować nasze modlitewne pochylenie się nad Słowem Bożym.

Pan Staszek, pani Basia i pani Domicela ze Szkoły Nowej Ewangelizacji pokazywali nam swoimi świadectwami i krótkimi wprowadzeniami do osobistej modlitwy, ile Duch zdziałać może w życiu człowieka, który otworzy Mu swoje serce. Każdy miał swoje motywy i osobiste potrzeby, które pokierowały go na to seminarium. Jednak chyba wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że to nie była tylko nasza dobra wolna wola, że to Duch dopomógł nam zdecydować i pokonać piętrzące się trudności na drodze do rozpoczęcia seminarium. Bycie radosnym świadkiem Jezusa wymaga wiary rodzącej się ze słuchania, zasłuchania w Jego Słowo, bo właśnie w ten sposób Pan przemawiał do nas przez czas 8 tygodni, w częstych Eucharystiach w ciągu tygodnia i modlitwie każdego dnia.

Byliśmy także dla siebie wzajemnie świadkami w mniejszych, 5-6 osobowych grupach dzielenia, z których każda miała swojego animatora. W grupach tych wypowiadaliśmy nasze radości, zwycięstwa, oczekiwania, ale też obawy, słabości czy napotkane trudności. Wiedzieliśmy, że w grupie możemy liczyć na wzajemną modlitwę za siebie, że wsparcie modlitewne w trudach towarzyszy nam ze strony innych prowadzących, a także parafian, którzy wspominali w naszej intencji Panu w tak wielu Eucharystiach. W naszym przygotowaniu do modlitwy o uwolnienie i uzdrowienie zranień mającej nastąpić w czwartym tygodniu, uczyliśmy się na nowo i jeszcze pełniej ufać Bogu, który nas przenika, zna naszą historię i potrafi uzdrawiać siłą miłosierdzia.

Dokładnie 4 listopada na "Strychu", wobec Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie modliliśmy się o uwolnienie z ran, grzechów, lęku, pretensji i oziębłości. Uwieńczeniem i umocnieniem tego zawierzenia był przyjęty Sakrament Namaszczenia Chorych, poprzez który schroniliśmy się w mocy Ducha jeszcze głębiej. W połowie trwania seminarium wcale nie okazało się, że już będzie "z górki", wielu opanował duch zniechęcenia, zawiedzenia, rozproszenia. Od początku pojawiały się typowe przeciwności: brak czasu na modlitwę, zmęczenie czy niespełnione oczekiwania, niezadowolenie z siebie. Ratunkiem mogło być tylko uwielbienie, nieustanne, także w trudzie i przy każdej sposobności. Seminarium było dla każdego intensywnym i osobistym duchowym przeżyciem wiary, która doznała oczyszczenia i nabrała nowego wymiaru ufnej pokory w Panu. W ostatnim tygodniu trwaliśmy na codziennej modlitwie rozważając ogrom Miłosierdzia Bożego.

W uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny 8 grudnia zakończyliśmy seminarium Mszą Świętą oraz modlitwą o wylanie darów Ducha. Nad każdym z seminarzystów, którzy wytrwali do końca, modlił się kapłan, animator prowadzący grupę dzielenia oraz wstawiennicy. Wpatrzeni w Pana Jezusa wystawionego na ołtarzu wyznawaliśmy Mu naszą miłość i gotowość przyjęcia Jego woli, prosząc Ducha Świętego o te dary, jakie pragnęliśmy, by na nas wylał i pomógł uaktywnić jako dar dla wspólnoty. Każdy z nas otrzymał dla siebie Słowo, którym miał się kierować jak drogowskazem Pana w umacnianiu wiary i odkrywaniu własnego charyzmatu. M.M.

Całość świadectw na www.kolejowa.pl i www.dastrych.edu.pl

powrót