Święci znani i mniej znani

Dobry brat

Życie św. Jana Bożego było burzliwe. Urodził się 8 marca 1495 roku w Portugalii. Gdy miał osiem lat został podstępnie uprowadzony do Hiszpanii, gdzie został pasterzem owiec. Pan u którego pracował zajął się jego utrzymaniem i wykształceniem. On to nazwał chłopca „a Deo”, to znaczy Bożym. Gdy Jan miał 27 lat zaciągnął się do hiszpańskiej armii, która prowadziła walki z Francuzami. Podczas jednej z bitew został dotkliwie poraniony, lecz po wyleczeniu znowu udał się na wojnę z Turkami. Po powrocie służył u pewnego szlachcica skazanego na banicję. Razem z nim znalazł się w Afryce (Maroko). Pracując przy fortyfikacji miasta zetknął się z niewolnikami i całą ludzką biedą. Jednak za radą spowiednika wrócił do Hiszpanii. Jakiś czas pracował w Gibraltarze jako wędrowny sprzedawca książek. Potem przeniósł się do Grenady. I tam właśnie pod wpływem kazania św. Jana z Avili nastąpiło jego całkowite nawrócenie. Miał wtedy 42 lata. Opłakując swoje dotychczasowe życie tak się zmienił i tak żywiołowo przeżywał łaskę nawrócenia, że otoczenie uznało go za psychicznie chorego umieszczając go w szpitalu. Dzięki temu doświadczeniu poznał życie szpitalne służąc i pomagając chorym. Po wyjściu ze szpitala udał się do św. Jana z Avili, który pomógł mu wejść na drogę uświęcenia poprzez służbę cierpiącym.

Jan zabrał się do organizowania wielkich dzieł miłosierdzia. Nie mając nic zaczął kwestować i zbierać pieniądze dla po trze bujących. Najpierw ze swego miesz kania w Grenadzie zrobił mały szpitalik, który stopniowo powiększał i w 1540 roku mógł już umieścić w nim ok. 50 chorych – ludzi najbiedniejszych i nie mających żadnych środków na leczenie. Nad wejściem do niego umieścił własnoręcznie napisany szyld: „Tu rozkazuje serce”. Dbał o higienę i właściwe traktowanie pacjentów. Był człowiekiem wielkiego zawierzenia Bogu i wielkiego serca. Dzieło zaczęło się rozrastać, jego przykład miłosiernej miłości dla biednych i chorych zaczął oddziaływać na innych tak, że wkrótce znaleźli się nowi pomocnicy, których zaczęto nazywać „Dobrymi Braćmi”. Tak zawiązała się pierwsza wspólnota „braci szpitalników”, która przerodziła się w zakon zatwierdzony przez Stolicę Apostolską w 1571 r., W Polsce zakon ten jest znany jako Bonifratrzy (Dobrzy Bracia). Jan umarł w Grenadzie 8 marca w 1550 roku, kanonizowany został w 1690 roku. Święty Jan Boży po wielu niełatwych doświadczeniach zobaczył w drugim człowieku cierpiącego Chry stusa. Podobnie stało się w życiu Adama Chmielowskiego, późniejszego św. Brata Alberta.

Prawie wszystkie zakony i zgromadzenia powstawały dla potrzeb ludzi biednych i chorych, albowiem drogą do nieba jest właśnie służba ludziom potrzebującym. A chorych mamy nie tylko w szpitalach lecz również w wielu domach. Opieka i pomoc niesiona chorym jest wielką sprawą dla tych, którzy to czynią całym swoim sercem. Ponieważ nie przypadkiem ktoś zachorował akurat w tej rodzinie. Tam bowiem ten chory jest potrzebny dla tych „zdrowych”, by mogli stać się lepsi służąc temu konkretnemu choremu. Mając do czynienia z chorymi czy to w szpitalu, czy w przychodni, czy w Domu Opieki, czy we własnym warto pamiętać o słowach św. Jana Bożego: „TU ROZKAZUJE SERCE”. Chorzy bowiem najbardziej potrzebują serca i łatwo wyczuwają czy ktoś służy im z miłością. Warto im tak służyć jakby pomagało się samemu Chrystusowi, który cierpi w tych chorych. Niech ten okres Wielkiego Postu i naszych parafialnych Misji, jak też orędownictwo św. Jana Bożego pomoże nam bardziej otworzyć serce dla cierpiących i chorych, bo wszelkie dobre czyny zapisane będą w niebie.

o. Wiesław Krupiński SI

powrót